Zadzwoń: +48 22 120 23 52

Rzeczy wielkie
dzieją się tutaj od dawna

Browary Warszawskie – na ich terenie
wydarzyło się więcej dobrego, niż w historii niejednego miasta

Brama Browarów na początku XX w. stoi otworem dla dziennikarzy. Co rusz organizowane są wizyty dziennikarskie pod czujnym okiem Panów Dyrektorów, a w mediach pojawiają się pochwalne artykuły.

Jeden z dziennikarzy ilustrowanego tygodnika „Świat” w 1906 roku donosi: „Już sądząc po uprzejmej chętności, z jaką jeden z dyrektorów pan Feliks Schiele, oprowadzał mnie z sali do sali, z kąta w kąt olbrzymich fabrycznych ubikacyi mogłem łatwo wnieść: – Mają się oni czem chwalić”.

„Wzorowe urządzenia, jakie zaprowadzili w browarze swoim, na Krochmalnej ulicy pp. Haberbusch i Schiele, doprawdy że mogą pogodzić z piwem najzajadlejszych abstynentów. Taka tu wszędzie czystość. Tak tu lśnią glazury ściany i podłogi, od połysku maszyny. Tak tu każdy sprzęt pachnie świeżością” – czyż potrzebna lepsza reklama?

Kierownictwo dba, aby zawsze być w technologicznej awangardzie. Sam dyrektor przyznaje: „Wyprzedzamy nieraz w stosowaniu ulepszeń wszelkie zagraniczne browary”. To tu testowane są urządzenia, które znajdują potem naśladowców. Na każdym kroku Schiele zwraca uwagę gościa na nowości zastosowane w swoim browarze:

„Co chwila oglądam jakieś kolosalne cacko (…) na przykład dwie metalowe, emaliowane kadzie amerykańskiego wynalazku, gdzie fermentacya zamiast dni czternastu potrzebuje tylko dni pięciu”.

Kadzie drewniane zamieniono na stalowe Olbrzymie kadzie drewniane ustąpiły wtedy stalowym, wprowadzono nowy system czyszczenia i napełniania butelek, mechanizacji uległy kolejne fazy produkcji, zainstalowano windy elektryczne lub urządzenia pneumatyczne do przenoszenia ładunków. O higienę dbano nie tylko na terenie zakładu – spadkobiercy Haberbuscha i Schielego ufundowali pierwszą w Warszawie pracownię bakteriologiczną w Szpitalu Ewangelickim.

Prawdziwą sensację wywołało także wzniesienie w 1911 r. na terenie browaru komina, jednego z najwyższych w Królestwie Polskim, mającego 65 metrów wysokości – to prawdopodobnie pionierski niebotyk w tej części nieba nad Warszawą.