Zadzwoń: +48 22 120 23 52

Rzeczy wielkie
dzieją się tutaj od dawna

Browary Warszawskie – na ich terenie
wydarzyło się więcej dobrego, niż w historii niejednego miasta

Wrzesień 1939 r. przyniósł browarowi duże straty. Kilkakrotne bombardowania doprowadziły m.in. do uszkodzenia kotłowni. Po zajęciu stolicy okupant w październiku 1939 r. wyznaczył browarom komisarza. Ustalono ceny piw i lemoniad, określono wysokość produkcji, a także zabroniono podwyższania pensji i stawek za godzinę pracownikom zakładu. Jedynie niewielka część produkcji była przeznaczona na rynek polski, lwia część trafiała do hurtowników w Generalnym Gubernatorstwie. Spółka kontynuowała produkcję pod dotychczasowym zarządem. Dyrekcja po cichu zatrudniała członków podziemia poszukiwanych przez Niemców, wyrabiając im fałszywe dokumenty. Pomocy udzielano polskim artystom i aktorom. Słodownia browarów stała się nowym domem dla blisko 500 osób, które uciekały przed frontem. Firma żywiła ich, rozdając m.in. kawę z cukrem. Przez mur browaru, przylegający do getta, przekazywano żywność i pomoc materialną dla Żydów. Zofia i Aleksander Schiele, zaangażowani w niesienie pomocy ofiarom getta, zostali pośmiertnie w 2015 r. wyróżnieni medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, przyznawanym przez izraelski instytut Yad Vashem.

Jesienią 1943 r. Niemcy zatrzymali dyrektora zakładu Aleksandra Schielego i jego 19-letniego syna Jerzego. Zostali osadzeni w więzieniu na Pawiaku. Byli brutalnie przesłuchiwani. Aleksandra wypuszczono. Gestapo miało jednak dowody, że Jerzy działał w konspiracji AK. Na osobisty rozkaz Heinricha Himmlera został rozstrzelany. Miał to być odstraszający przykład dla osób niemieckiego pochodzenia, które uważały się za Polaków i nie chciały podpisać volkslisty.