Zadzwoń: +48 22 120 23 52

Rzeczy wielkie
dzieją się tutaj od dawna

Browary Warszawskie – na ich terenie
wydarzyło się więcej dobrego, niż w historii niejednego miasta

Piwo wraca do stolicy

Po wojnie znacjonalizowany browar występował pod nazwą Warszawskie Zakłady Piwowarskie. Jedynym członkiem dawnego zarządu zatrudnionym w tym czasie w charakterze dyrektora administracji był Aleksander Schiele (1890–1976), do wybuchu wojny pełniący w browarze funkcję dyrektora Fabryki Wódek i Zapraw. Prowadził odbudowę zakładu, współpracując równocześnie z Biurem Odbudowy Stolicy (BOS), w którym jako architekt z wykształcenia uczestniczył w odbudowie i rekonstrukcji kilku zabytkowych obiektów Warszawy, m.in. Pałacu Blanka.

Urzędnicy chcieli szybko móc poszczycić się uruchomieniem uwielbianego przez warszawiaków browaru. Dlatego podejmowali często absurdalne decyzje. Jedną z nich była próba wykorzystania wyposażenia z innych browarów – m.in. w Braniewie. Przystosowanie warzelni z Braniewa wymagało pogłębienia piwnic zakładów Haberbusch i Schiele o dwa metry, co nie tylko było kosztowne, ale zmniejszyło użyteczność elementów, które przetrwały wojnę.

Dopiero w 1955 r. z linii produkcyjnej zjechały pierwsze butelki. Asortyment ograniczał się do dwóch piw: jasnego lekkiego i ciemnego słodowego. Prasa pisała o tym z nieukrywaną radością:

„Konsumpcja piwa wzrosła po wojnie sześciokrotnie. Jak dotąd, piwo płynęło do stolicy z kilku browarów, setki kilometrów od Warszawy oddalonych: z Wrocławia, Krotoszyna. Gdy były upały… znamy, znamy… piwa w kioskach brakło. W przyszłym roku stan ten ulegnie poprawie. Przed kilku dniami ruszył warszawski browar”.