Zadzwoń: +48 22 120 23 52

Rzeczy wielkie
dzieją się tutaj od dawna

Browary Warszawskie – na ich terenie
wydarzyło się więcej dobrego, niż w historii niejednego miasta

Wojna nie oszczędza piwa.
Koniec złotej epoki

Rok 1914 przerwał dobrą passę browaru. W pierwszych dniach I wojny światowej władze carskie zabroniły produkcji piwa i dopiero pod koniec roku wyraziły zgodę na produkcję bezalkoholowego napoju ze słodu. W roku 1915 Warszawa została zajęta przez Niemców. Nowe władze okupacyjne pozwoliły zdjąć pieczęcie z wag i z leżakowni, ale zakazały produkcji piwa o wyższej zawartości alkoholu. Zaczęto więc wytwarzać słabe piwo o nazwie Amata, a ponieważ nie cieszyło się powodzeniem, produkowano też „po cichu” piwo mocniejsze pod tą samą nazwą.

Dla nowego okupanta zakłady Haberbusch i Schiele, mimo niemieckich korzeni założycieli, były na wskroś polskie. Dla browarów oznaczało to jedno – upadek. Niemcy chcieli wspierać swój przemysł. To ich zakłady potrzebowały nowych rynków zbytu. A w zrujnowanej Europie nie było miejsca na konkurencję. Warszawski gigant miał coraz większe problemy z unikaniem pułapek administracyjnych przygotowanych przez zaborców. W końcu właściciele zakładu postanowili wstrzymać prace w nabytym raptem kilka lat wcześniej browarze W. Kijoka.

Wojna doszczętnie spustoszyła rynek browarów na ziemiach polskich. Z blisko 500 zakładów została połowa. Tym, które przetrwały, brakowało jęczmienia. Rynek piwa chwiał się w posadach, bo piwowarzy pozbawieni surowców warzyli coraz gorsze produkty. Dopiero czasy powojenne miały przynieść browarom renesans.